But we are not alone...
wtorek, 5 maja 2015
Takie ważne infooo!
Brak komentarzy:
Autor:
Unknown
Witajcie w moich progach xD
Jest sprawa, jeżeli zauważyliście to od marca nie było rozdziału, czyli równy miesiąc. I wpadłam tu powiedzieć, że jeżeli nie zauważyliście to od jakiegoś czasu Victoria prowadzi ze mną tego bloga. Ale niestety to przez następny miesiąc tylko ona będzie pisała rozdziały ponieważ ja się przeprowadzam i wiadomo. Muszę wszystko spakować, posprzątać, musimy popalić meble itd. I nie wiem kiedy wrócę, bo jak tam już wyjadę to musimy się rozpakować, meble rozpakować i jeszcze nowa szkoła więc, no... Jeszcze szkoła tam to katorga ;-; tam są po 7-9 zajęć dziennie, potem pianino i piłka ręczne i nożna. Więc nie ciekawie :/ Będę cała zawalona i całe wakacje niestety zejdą mi jedynie na przeprowadzce, wprowadzce potem moja kuzynka przyjedzie i uhhh.
Dobra, to ja żegnam ;*
Paa ;*
wtorek, 31 marca 2015
04. Kilka porażek to jeszcze nie koszmar.
3 komentarze:
Autor:
Lucia
~♣~
Ludzie mogą Cię podnosić, ale to Ty musisz ustać.
~♣~
Jessica stała z łóżka, obudził ją dźwięk budzika.
Blondynka się przeciągnęła i wyłączyła budzik. Jessica złapała się za głowę i próbowała sobie cokolwiek przypomnieć, po chwili przypomniała sobie coś. Imprezę. Pamiętała jak spotkała poprzedniego wieczoru Jeremy'ego.
To nie może być prawda...
~♣~
Czy to nie absurdalne, że wspomnienia o dobrych czasach
o wiele częściej doprowadzają do łez, niż wspomnienia o tych złych
~Walter Moers
~♣~
Blondynka bawiła się na imprezie jak nigdy, wirowała na parkiecie z innymi z kieliszkiem w ręku. Nagle zauważyła Jeremy'ego po drugiej stronie sali, postanowiła wykorzystać okazję. Zaczęła iść do przodu i się przed nim zatrzymała.
-Stęskniłeś się? - powiedziała z uśmiechem. - Bo ja nie - wybuchła śmiechem. Dopiła do końca drinka i go odłożyła na stolik obok. Jeremy zmarszczył brwi. Podszedł do dziewczyny, złapał za rękę, a drugą dotknął jej policzka.
Jesteś pijana.
-Nie patrz się tak na mnie, wyjechałam, powinieneś o mnie zapomnieć. - zaczęła się oddalać.
I tak nie będziesz tego pamiętać.
Jeremy poszedł za dziewczyną, złapał ją za nadgarstek i przyciągnął do siebie. Spojrzał jej w oczy, a następnie ją pocałował.
~♣~
To bardzo dziwne, ale naprawdę można kochać kogoś przez całe życie.
Niezależnie od tego, jak daleko znajduje się ukochana osoba, jej wspomnienie zawsze nosi się w sercu.
Niezależnie od tego, jak daleko znajduje się ukochana osoba, jej wspomnienie zawsze nosi się w sercu.
~Santa Montefiore
~♣~
Jessica nie mogła zapomnieć o tej chwili. Spotkała Jeremy'ego, on ją pocałował. Zrobił to, czego jej najbardziej brakowało, ale musiała zapomnieć. Musiała, bo wiedziała, że z dnia na dzień będzie żałować, że się łudziła.
Muszę zacząć od nowa.
Jessica ruszyła do szkoły, w końcu uległa swojej matce, pójdzie do szkoły muzycznej. Po pięciu minutach doszła na miejsce.
Już przy progach drzwiach mogła usłyszeć muzykę z każdego zakamarka szkoły.
To było miejsce dla niej.
Jessica podeszła do drzwi z napisem "Pokój nauczycielski". Zapukała i weszła. Był pusty. Blondynka się odwróciła i zobaczyła przy drzwiach chłopaka.
-Jeżeli chcesz porozmawiać z nauczycielami, łatwiej jest ich znaleźć w innych pomieszczeniach. - uśmiechnął się do niej.
Ładny uśmiech, nieznajomy.
Amerykanka odwzajemniła uśmiech.
-Jestem Daniel - wyciągnął rękę.
-Jessica - odwzajemniła uścisk.
Już niedługo się zobaczymy. Nigdy jednak nie pomyślałabym, że nasze pierwsze spotkanie odbędzie się w takich okolicznościach. Już niedługo stanę nad Twoim grobem i kładąc na nim piwonię - bo wiem, że to twój ulubiony kwiatek - uśmiechnę się do Ciebie, a Ty do mnie z nieba. Jestem gotowa uciec z domu i przejechać tysiąc kilometrów dla tego jednego, najcenniejszego skurczu mięśni twarzy.
Muszę zacząć od nowa.
Jessica ruszyła do szkoły, w końcu uległa swojej matce, pójdzie do szkoły muzycznej. Po pięciu minutach doszła na miejsce.
Już przy progach drzwiach mogła usłyszeć muzykę z każdego zakamarka szkoły.
To było miejsce dla niej.
Jessica podeszła do drzwi z napisem "Pokój nauczycielski". Zapukała i weszła. Był pusty. Blondynka się odwróciła i zobaczyła przy drzwiach chłopaka.-Jeżeli chcesz porozmawiać z nauczycielami, łatwiej jest ich znaleźć w innych pomieszczeniach. - uśmiechnął się do niej.
Ładny uśmiech, nieznajomy.
Amerykanka odwzajemniła uśmiech.
-Jestem Daniel - wyciągnął rękę.
-Jessica - odwzajemniła uścisk.
~♣~
~peach_4
~♣~
Jessica siedziała na krzesełku obok drzwi od przesłuchań. Dziś ma egzamin, jeżeli obleje, nie dostanie się do szkoły, jeśli tak, to się spełnią jej marzenia i będzie mogła uczyć się w jednej z najlepszych szkół w Kalifornii. To było jak spełnienie marzenia.
Nie uda mi się...
Jessica kochała śpiewać od małego, a tańczyć uczyła się w wieku dwunastu lat. Grała jedynie na pianinie, a na gitarze brzdąkała.
Jessica, uwierz w siebie.
-Jessica Nels - usłyszała głos. Spojrzała w źródło dźwięku, przy drzwiach stał trzydziestoletni mężczyzna. Dziewczyna podniosła się, poczuła na sobie wzrok Daniela, spojrzała w jego stronę. Uśmiechnęła się, on też.
Jessica weszła na platformę i czekała, aż "jurorzy" coś powiedzą. Ale nic nie powiedzieli. W sali uniósł się dźwięk melodii do jej piosenki.
Nie uda mi się...
Jessica kochała śpiewać od małego, a tańczyć uczyła się w wieku dwunastu lat. Grała jedynie na pianinie, a na gitarze brzdąkała.
Jessica, uwierz w siebie.
-Jessica Nels - usłyszała głos. Spojrzała w źródło dźwięku, przy drzwiach stał trzydziestoletni mężczyzna. Dziewczyna podniosła się, poczuła na sobie wzrok Daniela, spojrzała w jego stronę. Uśmiechnęła się, on też.
Jessica weszła na platformę i czekała, aż "jurorzy" coś powiedzą. Ale nic nie powiedzieli. W sali uniósł się dźwięk melodii do jej piosenki.
Myślałam, że nie byłam wystarczająca,
Zrozumiałam, że nie byłam aż tak twarda,
Razem trafiliśmy na ten beznadziejny tor
I czułam, że to wszystko stało się przeze mnie
Nie mogłam już dłużej tego znieść.
Dzięki łasce Boga
(nie było innego wyjścia)
Pozbierałam się
(wiedziałam, że muszę tu zostać)
Zaczęłam stawiać jedną stopę po drugiej
I spojrzałam w lustro i zdecydowałam, że zostaję
Nie chciałam pozwolić miłości zabrać mnie w ten sposób
~♣~
Witam! :3 Tym razem nie jestem leniwa i jest rozdział, jest notka pod rozdziałem i mi się nawet podoba :3
Pod ostatnim rozdziałem było siedem komentarzy (wliczając moje xDD) a dokładnie poprzedni rozdział skomentowało trzy osoby ^^ Czyli tyle ile chciałam **pominając fakt, że trzy komentarze to mało, to jednak coś dla mnie ;33
Więc tak! Wczoraj założyłam bloga z Wiktorią (Victoria Quinn) Pojawił się już prolog, więc, jeżeli ktoś jest zainteresowany to proszę:
Jest to Fan Fiction o tematyce TVD (O Kailenie) I jeżeli ktoś chce przeczytać, to zapraszamy! :33
A teraz wytłumaczenia: Dlaczego rozdziału nie było??
-Klaudia to leń
-Klaudia nie miała weny
-Klaudia była chora
-Klaudia była zajęta
-Klaudii się nie chciała
-Klaudia to leniwiec
I nie! Tamta przerwa nie była spowodowana tym, że była szkoła, bo na nią mam wylane, idę do niej, wracam o czternastej, robię lekcje do 15 i jestem wolna. A uczę się tylko we czwartki, bo tylko w piątki mam sprawdziany. WIĘC DLA SZKOŁY WAS NIE ZOSTAWIĘ ;33
*prędzej dla lenistwa ;)
Dobra, ja już kończę tę notkę, bo niedługo ona będzie dłuższa od rozdziału xDD
<--- mój szeksziak <33
poniedziałek, 23 marca 2015
03. Zostań, jeśli kochasz...
7 komentarzy:
Autor:
Lucia
Po dłuższej (nie aż tak długiej) miałam czas na napisanie tego rozdziału
i zrobienie go jak chcę, widać duże poprawy od poprzednich rozdziałów i
trochę się różni, mam nadzieję, że jest dobrze. Usunęłam wątek z pamiętnika i
dodałam myśli głównej bohaterki. To co jest zaznaczone grubą czcionką
są jej myśli, a to co jest z kursywą są wspomnienia. Rozdziały też inaczej wyglądają,
inaczej mówiąc "trochę się pobawiłam" wyglądem rozdziałów.
We should die tonight, right?
~♣~
-Musisz zniknąć, teraz. Rodzice wrócili i nie mogą cię tu nakryć. - mówiła pospiesznie.
-Wyjdź balkonem. - powiedziała otwierając szeroko drzwi.
Szybciej.
Chłopak złapał za swoją bluzę i się rozglądnął po pomieszczeniu czy wszystko ma.
Podszedł do balkonu, kiedy szatynka miała już za nim zamknąć drzwi on się cofnął i ją pocałował. Jessica zarzuciła mu ręce na szyję.
-Do jutra - wyszedł przez balkon i wtedy zniknął.
Dziewczyna się oparła o drzwi od balkonu tyłem i przegryzła dolną wargę, uśmiechnęła się do siebie, a następnie zasłoniła żaluzje.
Po chwili do pokoju blondynki weszła starsza kobieta.
-Myślałam, że śpisz - odezwała się starsza kobieta.
-A ja, że jeszcze jesteś w Standsburgu, obie się myliliśmy. - odpowiedziała blondynka, dziewczyna zaczęła się bawić bransoletką - to była odznaka, że się denerwuje.
Matka tylko pokiwała głową i wyszła z pokoju. Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
Następnie otworzyła z powrotem balkon i się rozejrzała, po Jeremy'm nie było ani śladu.
Prawie.
-Wyjdź balkonem. - powiedziała otwierając szeroko drzwi.
Szybciej.
Chłopak złapał za swoją bluzę i się rozglądnął po pomieszczeniu czy wszystko ma.
Podszedł do balkonu, kiedy szatynka miała już za nim zamknąć drzwi on się cofnął i ją pocałował. Jessica zarzuciła mu ręce na szyję.
-Do jutra - wyszedł przez balkon i wtedy zniknął.
Dziewczyna się oparła o drzwi od balkonu tyłem i przegryzła dolną wargę, uśmiechnęła się do siebie, a następnie zasłoniła żaluzje.
Po chwili do pokoju blondynki weszła starsza kobieta.
-Myślałam, że śpisz - odezwała się starsza kobieta.
-A ja, że jeszcze jesteś w Standsburgu, obie się myliliśmy. - odpowiedziała blondynka, dziewczyna zaczęła się bawić bransoletką - to była odznaka, że się denerwuje.
Matka tylko pokiwała głową i wyszła z pokoju. Dziewczyna odetchnęła z ulgą.
Następnie otworzyła z powrotem balkon i się rozejrzała, po Jeremy'm nie było ani śladu.
Prawie.
~♣~
Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze doświadczeniami życia.
~Antoine de Saint-Exupéry
~♣~
-Ufasz mi?
-Ufam Ci, ale nie jestem pewna, czy dobrze robię słuchając gdzie mam iść z Twojego względu. - dziewczyna próbowała co jakiś czas ściągnąć opaskę z oczy, ale chłopak jej na to nie pozwalał. Blondynka stała przy mężczyźnie, a on tuż obok niej, prowadził ją w wymarzone miejsce.
-Pozwól mi to ściągnąć, Jeremy. - prosiła.
-Ale to w tedy nie będzie niespodzianka, Jessico. - odrzekł.
Jak on denerwuje...
Jessica nagle straciła poczucie jego ręki. Puścił ją. Dziewczyna stanęła w miejscu, nie wiedziała czy się ruszyć czy nie. Blondynka przełknęła ślinę.
-Jeremy? - nie uzyskała odpowiedzi. - Jeremy! - dziewczyna zdarła z oczów opaskę a przed nią zobaczyła wielką polanę. Pamiętała to miejsce, w tym miejscu poznała go.
-No nie ładnie - usłyszała dźwięk za swoich pleców, szybko się odwróciła i zobaczyła szatyna który stał za nią naburmuszony. -Podglądałaś. - uśmiechnął się.
Czy ktoś rozumie pojęcie miłości ?
Ciągle dążę do rozwikłania tej zagadki... jestem gdzieś pośrodku, daleko mi do mety, jednakże mogę stwierdzić, że prawdziwa miłość to ta pierwsza, pierwsze spojrzenie w oczy, czystość serca, ta nieśmiałość, pierwsze trzymanie się za ręce, czasem tylko za rękaw, to ten maleńki uśmiech na twarzach, kiedy się spotykamy, ten błysk w oczach, w których można się dostrzec, te ciepłe niewinne słowa, kojące dusze, otwarte drzwi serca, wyrzucony gdzieś kluczyk....Ciągła Tęsknota, łza kręcąca się w oku, niemy krzyk serca w rozpaczy, milczenie, cisza, która mówi więcej niż dawne piękne słowa, Kocham Cię- po raz pierwszy wypowiedziane, po czym pierwszy pocałunek, dotyk, łaskotanie...
Po jakimś czasie motyle odfruwają, dusza się załamuje, serce pęka. Boli...
Zapominanie.
Guess he kissed the girls and made them cry
Those hardfaced queens of misadventure
God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery throng of muted Angels
Giving love but getting nothing back oh
Jessica grała na gitarze - to było to co kocha. Zarabiała pieniądze w parku. Grała od małego. Chciała się kiedyś zapisać do szkoły muzycznej, ale nigdy nie było okazji. Dziewczyna widziała kątem oka parę osób stający nad nią i oglądających jej występ.
Blondynka zagrała ostatni akord i po chwili usłyszała oklaski nad sobą, spojrzała w górę, zobaczyła paru przechodniów klaszczących, następnie spojrzała na futerał, zobaczyła parę banknotów. Schyliła się ku niemu wyciągnęła pieniądzę i schowała je do kieszeni. Następnie odłożyła gitarę do futerału i zaczęła odchodzić.
-Cześć, jestem Jeremy - usłyszała obok siebie, od razu spojrzała w tę stronę. - Usłyszałem jak grasz i chciałem porozmawiać.
-Cóż, nie jestem nikim specjalnym więc nie musisz na mnie tracić twojego czasu. - dziewczyna zaczęła oddalać się od chłopaka.
-Chodzisz do szkoły muzycznej? - dziewczyna stanęła w miejscu, obróciła się i spojrzała na szatyna który stał od niej o parę kroków.
Nie.
-Nie, a czemu?
-A powinnaś.
Wiem.
-Wybacz, ale nie mam talentu i tak by mnie nie przyjęli. Nie nadaję się do takich szkół.
-To czemu występujesz w parku skoro uważasz, że nie masz talentu?
Prawda..
Kiedy ktoś poznał wszystkie Twoje tajemnice i zna Cię lepiej niż Ty sam, może Cię zniszczyć, każdy dzień zamieniając w koszmar.. Może zranić Cię tak mocno, że Twoje serce ucichnie i nie będziesz mógł oddychać, a Ty wyciągając wspomnienia będziesz próbował się ratować, być może zabijając się jeszcze mocniej, tylko po to, by choć na chwilę zaczerpnąć do płuc powietrze..
Jak on denerwuje...
Jessica nagle straciła poczucie jego ręki. Puścił ją. Dziewczyna stanęła w miejscu, nie wiedziała czy się ruszyć czy nie. Blondynka przełknęła ślinę.
-Jeremy? - nie uzyskała odpowiedzi. - Jeremy! - dziewczyna zdarła z oczów opaskę a przed nią zobaczyła wielką polanę. Pamiętała to miejsce, w tym miejscu poznała go.
-No nie ładnie - usłyszała dźwięk za swoich pleców, szybko się odwróciła i zobaczyła szatyna który stał za nią naburmuszony. -Podglądałaś. - uśmiechnął się.
~♣~
Ciągle dążę do rozwikłania tej zagadki... jestem gdzieś pośrodku, daleko mi do mety, jednakże mogę stwierdzić, że prawdziwa miłość to ta pierwsza, pierwsze spojrzenie w oczy, czystość serca, ta nieśmiałość, pierwsze trzymanie się za ręce, czasem tylko za rękaw, to ten maleńki uśmiech na twarzach, kiedy się spotykamy, ten błysk w oczach, w których można się dostrzec, te ciepłe niewinne słowa, kojące dusze, otwarte drzwi serca, wyrzucony gdzieś kluczyk....Ciągła Tęsknota, łza kręcąca się w oku, niemy krzyk serca w rozpaczy, milczenie, cisza, która mówi więcej niż dawne piękne słowa, Kocham Cię- po raz pierwszy wypowiedziane, po czym pierwszy pocałunek, dotyk, łaskotanie...
Po jakimś czasie motyle odfruwają, dusza się załamuje, serce pęka. Boli...
Zapominanie.
~NIEobliczalna
~♣~
God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess he kissed the girls and made them cry
Those hardfaced queens of misadventure
God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery throng of muted Angels
Giving love but getting nothing back oh
Jessica grała na gitarze - to było to co kocha. Zarabiała pieniądze w parku. Grała od małego. Chciała się kiedyś zapisać do szkoły muzycznej, ale nigdy nie było okazji. Dziewczyna widziała kątem oka parę osób stający nad nią i oglądających jej występ.
People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
And nothing will drag you down
Oh, and if I had a brain,
Oh, and if I had a brain.
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned and all those good hearts away
Blondynka zagrała ostatni akord i po chwili usłyszała oklaski nad sobą, spojrzała w górę, zobaczyła paru przechodniów klaszczących, następnie spojrzała na futerał, zobaczyła parę banknotów. Schyliła się ku niemu wyciągnęła pieniądzę i schowała je do kieszeni. Następnie odłożyła gitarę do futerału i zaczęła odchodzić.
-Cześć, jestem Jeremy - usłyszała obok siebie, od razu spojrzała w tę stronę. - Usłyszałem jak grasz i chciałem porozmawiać.
-Cóż, nie jestem nikim specjalnym więc nie musisz na mnie tracić twojego czasu. - dziewczyna zaczęła oddalać się od chłopaka.
-Chodzisz do szkoły muzycznej? - dziewczyna stanęła w miejscu, obróciła się i spojrzała na szatyna który stał od niej o parę kroków.
Nie.
-Nie, a czemu?
-A powinnaś.
Wiem.
-Wybacz, ale nie mam talentu i tak by mnie nie przyjęli. Nie nadaję się do takich szkół.
-To czemu występujesz w parku skoro uważasz, że nie masz talentu?
Prawda..
~♣~
Kiedy ktoś poznał wszystkie Twoje tajemnice i zna Cię lepiej niż Ty sam, może Cię zniszczyć, każdy dzień zamieniając w koszmar.. Może zranić Cię tak mocno, że Twoje serce ucichnie i nie będziesz mógł oddychać, a Ty wyciągając wspomnienia będziesz próbował się ratować, być może zabijając się jeszcze mocniej, tylko po to, by choć na chwilę zaczerpnąć do płuc powietrze..
~Katjaa
~♣~
Stałam na scenie, przede mną osoby które decydowały o mojej przeszłości. W ręce trzymałam mikrofon, po chwili usłyszałam pierwsze wersy piosenki People Help the People.
Podnosiłam do góry rękę i gdy już miałam zacząć śpiewać, do sali weszła sama mama. Spojrzałam na nią, oczy miała podkrążone, a usta były złożone w płaską linię.
Szybko zleciałam ze sceny i podbiegłam ku mamie. Przytuliłam ją nie wiedząc co się dzieję. Odłożyłam mikrofon na szafkę obok nas.
Co się dzieję?
~♣~
JESTEM LENIWCEM, LENIWCE SĄ LENIWI I ZLENIWIŁAM SIĘ I LENIWIEC NIE PISZĘ TYM RAZEM NIE PISZĘ NIC POD ROZDZIAŁEM ;P
WSZYSTKO WYJAŚNIE W SPECJALNEJ NOTCE ;P
*O ILE BD MI SIĘ CHCIAŁO*
3 KOMENTARZE DO NEXT ;*
*których i tak nie będzie*
JESTEM LENIWCEM, LENIWCE SĄ LENIWI I ZLENIWIŁAM SIĘ I LENIWIEC NIE PISZĘ TYM RAZEM NIE PISZĘ NIC POD ROZDZIAŁEM ;P
WSZYSTKO WYJAŚNIE W SPECJALNEJ NOTCE ;P
*O ILE BD MI SIĘ CHCIAŁO*
3 KOMENTARZE DO NEXT ;*
*których i tak nie będzie*
Lucia ;*
sobota, 21 lutego 2015
02. Miłość potrafi zniszczyć człowieka.
6 komentarzy:
Autor:
Lucia
A kiedyś
pożałujesz, że tego nie zrobiłaś...
~♥~
11.02.2015
Drogi Pamiętniku...
Dzisiaj jest mój pierwszy dzień w szkole,
rodzice mnie zapisali do szkoły muzycznej, mimo tego, że nie chciałam, uznali,
że powinnam rozwijać swój talent, mimo, tego, że nie lubię śpiewać. Cóż, lepsze
niż normalna szkoła dla normalnych osób jak ja. Nie dostałam żadnych wiadomości
od Jeremy'iego, też nie dzwonił, nie wiem jak mam na to zareagować, kocham go,
a on mnie zlewa, nie wiem, nie ważne. Musze zacząć żyć na nowo, jakbym mogła
zacząć od nowa. Może tutaj będzie lepiej? Nie wiem, okaże się.
Jessica
~♥~
Jessica odłożyła pamiętnik na półkę pomiędzy J.K Rowling z Harrym
Potterem i Lauren Kate, która prezentowała Upadłych. Amerykanka złapała za
torbę wychodząc.
-Wychodzę! - krzyknęła i zamknęła drzwi za sobą. Dobra, Jessica, tak jak ci
tłumaczono, najpierw w prawo, lewo i prosto. Dziewczyna próbowała
sobie przypomnieć drogę do szkoły. Kierowała się tymi punktami aż doszło do
szkoły. Szczęka jej opadła. To była szkoła muzyczna, szybko spojrzała w około
patrząc czy przypadkiem wokół nie ma żadnej innej szkoły. Blondynka posmutniała,
ona rzuciła muzykę gdy jej prawdziwy ojciec zginął, bo sądziła, że już nie ma
dla niej z tym przyszłości. Dziewczyna wyciągnęła swojego iPhone'a z kieszeni i
wpisała czterocyfrowy kod który jest jej strasznie bliski. Następnie wyszukała
numer telefonu mamy i zadzwoniła. pierwszy sygnał, drugi, aż w końcu
rodzicielka odebrała.
-Mamo, czy to jest żart?! - krzyknęła Jessica do telefonu.
Dziewczyna była zła, że jej rodzicielka sobie na to pozwoliła bez jej zgody,
Jessica już nie chce się kierować w kierunku muzycznym, to ją przerosło, a
śmierć taty ją dobiła, od tamtego dnia, kiedy się dowiedziała, że samolot taty
się rozbił w drodze na występ Jessici, dziewczyna już nie zaśpiewała, nigdy. Amerykanka sądzi, że to przez nią
jej tata umarł - leciał samolotem na jej występ - specjalnie dla niej.
-Jessico, nie powinnaś żyć przeszłością. Powinnaś zacząć od nowa z
tym co kochasz, nie przejmuj się, to zdarzenie miało miejsce dwa lata temu.
Zacznij od nowa. - rodzicielka miał zamiar się rozłączyć.
-Nie wejdę tam, mamo. Jutro mnie zapiszesz do nowej szkoły,
normalnej.
~♥~
Jessica siedziała na ławce w parku sama, patrzała na małe dzieci
które się bawią, nie martwiły się o nic. Martwiły się tylko o to, czy będą
pamiętać wziąć zabawki ze sobą.
Dzieciństwo jest jak gra, chcesz ją jak
najszybciej przejść,
potem żałujesz, że się tak szybko
skończyła.
Blondynka wstała z ławki i ruszyła tam skąd przyszła próbując
rozpoznać budynki za którymi przyszła. Czuła się jak Jaś i Małgosia - próbują
wrócić do domu za ziarenkami ryżu. Gdy zobaczyła dużą budowle jak na dom
jednorodzinny widziała, że trafiła, przyspieszyła kroku i po chwili znajdowała
się przed drewnianymi drzwiami które idealnie współgrały z resztą domu, weszła
do domu bez pukania i ruszyła w parunastu krokach do swojego pokoju. Rzuciła
torbę między szafkę na telewizor i drzwiami. Spojrzała na zegar, nie było
jeszcze pory obiadowej.
-Córcia, mogę wejść? - wydobył się dźwięk rodzicielki zza drzwi.
-Wejdź – drzwi do pokoju Jessici się otworzyły i w nich stanęła
jej matka.
~♣~
Witam z powrotem były problemy z rozdziałem, ale tak się prezentuje rozdział 2 :D Podoba? Podoba? ;d No wiem, że nie :P SŁUCHAJCIE! Niedługo urodziny Julsona więc będzie niespodzianka *-* W sumie to już nie taka, bo każdy wie, ale co tam xD
I nwm co jeszcze dodać xD
Do następnej ;*
Do następnej ;*
//Luciaa
sobota, 14 lutego 2015
01. Nadzieja wciąż się tli, więc lepiej nie mów nic...
6 komentarzy:
Autor:
Lucia
"Boję się, że ze mną już nigdy nie będzie dobrze."
~♥~
Czemu wszystko jest takie nie fer? Rodzice zadecydowali by się przeprowadzić do Los Angeles, to jest sto kilometrów stąd. Nie wierzę, że to mogli mi zrobić, mam przyjaciół, chłopaka i szkołę. Przywiązałam się tutaj, w końcu mieszkam tu parę lat. Tata ponoć dostał nową pracę, a ja się czuję po prostu jak walizka, co się wszystko ułoży - oni to popsują. Przeprowadzamy się już chyba piąty raz do innego miasta w ciągu dziesięciu lat. Muszę z nimi jeszcze wytrzymać zwłaszcza dwa lata, pełnoletności, nadciągam. Nie wiem, czemu tata chce zmienić robotę, zarabia dużo i bardziej polubił pracę, ale nieważne. Siedzę teraz w moim pokoju, na łóżku leże walizka którą muszę spakować w ciągu dwóch dni. To jest niesprawiedliwe. Jutro idę do szkoły, nie wiem jak to powiem Jeremy'iemu i Elise. Nieważne... Idę się pakować. Pamiętniku, życz mi powodzenia.
~♥~
~♥~
08.02.2015
Drogi Pamiętniku...
Czemu wszystko jest takie nie fer? Rodzice zadecydowali by się przeprowadzić do Los Angeles, to jest sto kilometrów stąd. Nie wierzę, że to mogli mi zrobić, mam przyjaciół, chłopaka i szkołę. Przywiązałam się tutaj, w końcu mieszkam tu parę lat. Tata ponoć dostał nową pracę, a ja się czuję po prostu jak walizka, co się wszystko ułoży - oni to popsują. Przeprowadzamy się już chyba piąty raz do innego miasta w ciągu dziesięciu lat. Muszę z nimi jeszcze wytrzymać zwłaszcza dwa lata, pełnoletności, nadciągam. Nie wiem, czemu tata chce zmienić robotę, zarabia dużo i bardziej polubił pracę, ale nieważne. Siedzę teraz w moim pokoju, na łóżku leże walizka którą muszę spakować w ciągu dwóch dni. To jest niesprawiedliwe. Jutro idę do szkoły, nie wiem jak to powiem Jeremy'iemu i Elise. Nieważne... Idę się pakować. Pamiętniku, życz mi powodzenia.
~♥~
Blondynka odłożyła pamiętnik na półkę, ale po chwili się skarciła i włożyła go do walizki. Westchnęła a następnie ruszyła ku garderobie, zaczęła ściągać rzeczy z półek i wkładać do szafy. Podeszła do swojej wieży i włączyła jedną z swoich ulubionych płyt. Zaczęła się szybciej pakować, gdy wrzuciła już wszystkie ciuchy, zaczęła opróżniać półki. Podeszła do komody i spostrzegła zdjęcia w ramce, jedne z jej przyjaciółmi, a drugie z jej chłopakiem. Uśmiechnęła się sama do siebie, ale po chwili zrzedła jej mina. Straci to wszystko co osiągnęła. Odłożyła zdjęcie do walizki na dnie by go już nie widzieć. Pełną torbę schowała za drzwiami.
-Obiad na stole! - usłyszała głos swojej gosposi dochodzący z dołu. Jessica odrzuciła myśl o tym wszystkich, zeszła na dół jakby nic się nie stało. Tak, będzie udawać, że tak naprawdę nie chce wyjeżdżać, że chce zostać z przyjaciółmi, z Jeremym... Ale to i tak nie pomoże, klamka zapadła, nie ma odwrotu. Wyjedzie, będzie udawać szczęśliwą, jak zawsze.
Trzeba się śmiać, wariatkę grać, wesołym być i z życia kpić.
Kolacja przebiegła w ciszy, nikt się nie odezwał. Dziewczyna nie chciała się odzywać ponieważ była zła na rodziców, ale nie chciała tego ukazać więc myślała o czym porozmawiać.
-Mam nadzieję, że zaczęłaś się pakować - powiedział jej ojciec oschło. Jessica przytaknęła głową -Jutro wieczorem wyjedziemy, od razu gdy wrócisz ze szkoły, nie mamy czasu do stracenia. - dokończył i wstał podnosząc talerz i zanosząc go do kuchni. Jessica zaczęła dłubać widelcem w spaghetti. Jej rodzicielka to zauważyła.
-Hej.. - mama ją załapała za rękę. - Wszystko będzie dobrze - powiedział, a następnie zniknęła w dźwiękach kuchni. Jessica wstała i zaczęła iść do pokoju. Trzasnęła za sobą drzwi a następnie zniknęła. Rzuciła się na torbę, którą wcześniej spakowała, rozpakowała ją i wyciągnęła pamiętnik i zaczęła pisać.
-Mam nadzieję, że zaczęłaś się pakować - powiedział jej ojciec oschło. Jessica przytaknęła głową -Jutro wieczorem wyjedziemy, od razu gdy wrócisz ze szkoły, nie mamy czasu do stracenia. - dokończył i wstał podnosząc talerz i zanosząc go do kuchni. Jessica zaczęła dłubać widelcem w spaghetti. Jej rodzicielka to zauważyła.
-Hej.. - mama ją załapała za rękę. - Wszystko będzie dobrze - powiedział, a następnie zniknęła w dźwiękach kuchni. Jessica wstała i zaczęła iść do pokoju. Trzasnęła za sobą drzwi a następnie zniknęła. Rzuciła się na torbę, którą wcześniej spakowała, rozpakowała ją i wyciągnęła pamiętnik i zaczęła pisać.
Nie powinnam myśleć co by było gdyby został, ale aż dech zapiera kiedy uświadamiam sobie jak wiele straciłam w momencie kiedy odszedł tak na dobre. On był i jest dla mnie zbyt ważny by móc jednym gestem wygonić go z myśli i zacząć nowe, odrębne życie. Taka miłość jak moja do niego nie zdarza się często, więc tym trudniej jest zapomnieć, nie wracać do przeszłości. I nawet ten czas który mija nie oddala mnie od wspomnień, on tylko oddala mnie od dni kiedy byłam najszczęśliwsza na ziemi. Mam świadomość, że być może pogubiłam się w tym uczuciu, bo po tylu miesiącach powinnam inaczej patrzeć na życie, ale tracąc ukochaną osobę straciłam połowę siebie, którą ofiarowałam mu wraz ze swoją miłością. A tego nikt nie jest w stanie zrozumieć, nikt kto nie stracił swojej wielkiej, życiowej miłości. Więc ja sama gubię się w tych korytarzach, w których aż za bardzo polubiłam układanie sobie nierealnego planu na przyszłość.
~♥~
-Nie, przeprowadzamy się do Los Angeles. Dzisiaj. - powiedziała i zaczęła iść w stronę klasy, ale gdy była parę kroków od chłopaka który patrzył się w podłogę. Szybko podbiegła do niego i pocałowała go w policzek.
09.02.2015
-Jeremy, muszę ci coś powiedzieć. - zaczęła
-Jasne, mów - powiedział, mina mu zrzedła gdy zobaczył jej minę. -Ej, co się stało - wyciągnął rękę by złapać dziewczynę za rękę, ale ona się cofnęła.
-Wyjeżdżam, dziś. - chłopak się uśmiechnął.
-Żartujesz, prawda?
-Nie, przeprowadzamy się do Los Angeles. Dzisiaj. - powiedziała i zaczęła iść w stronę klasy, ale gdy była parę kroków od chłopaka który patrzył się w podłogę. Szybko podbiegła do niego i pocałowała go w policzek.
-Żegnaj. - powiedziała. Odbiegła od chłopaka ze łzami w oczach. Widziała go teraz po raz ostatni. Chłopak nie mógł uwierzyć w to co się stało. Stał patrząc się w podłogę, po chwili podszedł do byłe jakiego kamienia i kopnął go jak najdalej jak umiał. To nie prawda.
~♥~
I tak prezentuje się jedyneczka ;33 Ta część jest jak się przeprowadza, jak to tamblablabal xd
Takiej długości będą mniej więcej rozdziały, przeważnie dłuższe, ale no, ważne, że będą ;D Mam już pierwszego czytelnika ;333 Czyli Kelsey Haysel (chyba coś pokręciłam) która miała na mnie focha ;3 Ale co tam ^^ Jak się prezentuje mój debiut na tym blogu? ;33 Nawet, nawet ;> Dobrze, to ja się nie rozpisuję, to wszystko z mojej strony i do dwójeczki ;*
//Lucia ♥
poniedziałek, 9 lutego 2015
00. Nie ma nic lepszego, niż duma tych, których kochamy, ponieważ dla nich staramy się najbardziej.
5 komentarzy:
Autor:
Lucia
"Nawet kiedy wiesz, że kłamstwo może sprawić, że druga osoba się uśmiechnie, mów prawdę"
~♥~
Miałam szesnaście lat kiedy się to zaczęło, pamiętam to jak nic. Historia jak każda - zmieniłam szkołę, poznałam chłopaka i się zakochałam, ale bez wzajemności. To była dość długa historia, a ja pamiętam każdy szczegół. Miał na imię Zack, a ja go od razu pokochałam. Po jakimś czasie, dość długim czasie zaczęliśmy razem chodzić, ale zranił mnie więc postanowiłam zacząć od nowa.
Przykre, jak z biegiem czasu okazuję się, jak mało znaczyliśmy dla niektórych osób i jak nieistotną rolę odgrywaliśmy w ich życiu.
Nazywam się Jessica, a to będzie moja historia...
Przykre, jak z biegiem czasu okazuję się, jak mało znaczyliśmy dla niektórych osób i jak nieistotną rolę odgrywaliśmy w ich życiu.
Nazywam się Jessica, a to będzie moja historia...
niedziela, 8 lutego 2015
WITAM
2 komentarze:
Autor:
Lucia
Witam panów, panie i genderów!
Witam w tym skromnym głupim i dziwnym poście jak ten O_o
Jeżeli tu jesteś, znaczy, że... Zabłądziłeś na bloggerze! Bo raczej tutaj nie znajdziesz nic innego niż tańczącego kota, lub kotkę, ewentualnie gender'a. Niech ktoś mnie trzepnie, niech ktoś to zrobi... Dzisiaj jest ze mną źle. Ta herbata jest zuaaaaaa ;-; Dobra, jestem Lucia, Libria, Luxi, Lulu, Klaudia lub wszystko inne co wam przyjdzie do tej główeczki :D ^-^ ---->
Czyż ten kot nie jest zajebisty? *-*
Mam 12 lat, w czerwcu 13 ^-^ Mieszkam w Norwegii i to wszystko o mnie ;3 Może coś tam kiedy wymyślę i zrobię kartę o mnie :P Taką dłuuugą *-* Będzie co czytać... Ale to w swoim czasie *-* Dobra! To nie jest blog o mnie, tylko blog z opowiadaniem, ja to tam najmniej tu ważna xD Nie będzie to fantasy, nie będzie to o Vilu, nie będzie to o TVD, nie będzie o PLL, tylko coś mojego z mojego pokręconego snu O_o Który przerobiłam... :D Ogólnie to w tym opowiadaniu to planuje morderstwo, ale to ciii.... ;-; Zdradziłam się ;-;
Pamiętajcie! Jak wam plan A nie wyjdzie, to macie jeszcze... chwila... ile my to mamy liter? E, tam
Witam w tym skromnym głupim i dziwnym poście jak ten O_o
Jeżeli tu jesteś, znaczy, że... Zabłądziłeś na bloggerze! Bo raczej tutaj nie znajdziesz nic innego niż tańczącego kota, lub kotkę, ewentualnie gender'a. Niech ktoś mnie trzepnie, niech ktoś to zrobi... Dzisiaj jest ze mną źle. Ta herbata jest zuaaaaaa ;-; Dobra, jestem Lucia, Libria, Luxi, Lulu, Klaudia lub wszystko inne co wam przyjdzie do tej główeczki :D ^-^ ---->
Mam 12 lat, w czerwcu 13 ^-^ Mieszkam w Norwegii i to wszystko o mnie ;3 Może coś tam kiedy wymyślę i zrobię kartę o mnie :P Taką dłuuugą *-* Będzie co czytać... Ale to w swoim czasie *-* Dobra! To nie jest blog o mnie, tylko blog z opowiadaniem, ja to tam najmniej tu ważna xD Nie będzie to fantasy, nie będzie to o Vilu, nie będzie to o TVD, nie będzie o PLL, tylko coś mojego z mojego pokręconego snu O_o Który przerobiłam... :D Ogólnie to w tym opowiadaniu to planuje morderstwo, ale to ciii.... ;-; Zdradziłam się ;-;
Pamiętajcie! Jak wam plan A nie wyjdzie, to macie jeszcze... chwila... ile my to mamy liter? E, tam
;D Macie jeszcze zwłaszcza 25 liter xD ▒██▒▒▒▒███▒▒▒▒██
▒▒▒█▓▓█▒██▓▓▓██▒█▓▓█
▒▒█▓▒▒▓█▓▓▓▓▓▓▓█▓▒▒▓█
▒▒█▓▒▒▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▒▒▓█
▒▒▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
▒▒▒▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
▒▒▒▒█▓▓█▓▓▓▓▓▓█▓▓▓█
▒▒▒▒█▓▓██▓▓▓▓▓██▓▓█
▒▒▒█▓▓▓▓▒▒█▓█▒▒▓▓▓▓█
▒▒█▓▓▒▒▓▒▒███▒▒▓▒▒▓▓█
▒▒█▓▓▒▒▓▒▒▒█▒▒▒▓▒▒▓▓█
▒▒█▓▓▓▓▓▓▒▒▒▒▒▓▓▓▓▓▓█
▒▒▒█▓▓▓▓▓▓███▓▓▓▓▓▓█
▒▒▒▒█▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓▓█
Subskrybuj:
Posty (Atom)









