poniedziałek, 23 marca 2015

03. Zostań, jeśli kochasz...


Po dłuższej (nie aż tak długiej) miałam czas na napisanie tego rozdziału 
i zrobienie go jak chcę, widać duże poprawy od poprzednich rozdziałów i 
trochę się różni, mam nadzieję, że jest dobrze. Usunęłam wątek z pamiętnika i 
dodałam myśli głównej bohaterki. To co jest zaznaczone grubą czcionką
są jej myśli, a to co jest z kursywą są wspomnienia. Rozdziały też inaczej wyglądają,
inaczej mówiąc "trochę się pobawiłam" wyglądem rozdziałów.


We should die tonight, right?

~♣~

             -Musisz zniknąć, teraz. Rodzice wrócili i nie mogą cię tu nakryć. - mówiła pospiesznie. 
-Wyjdź balkonem. - powiedziała otwierając szeroko drzwi. 

Szybciej.

Chłopak złapał za swoją bluzę i się rozglądnął po pomieszczeniu czy wszystko ma. 
Podszedł do balkonu, kiedy szatynka miała już za nim zamknąć drzwi on się cofnął i ją pocałował. Jessica zarzuciła mu ręce na szyję.
 -Do jutra - wyszedł przez balkon i wtedy zniknął. 
Dziewczyna się oparła o drzwi od balkonu tyłem i przegryzła dolną wargę, uśmiechnęła się do siebie, a  następnie zasłoniła żaluzje.
Po chwili do pokoju blondynki weszła starsza kobieta.
 -Myślałam, że śpisz - odezwała się starsza kobieta.
 -A ja, że jeszcze jesteś w Standsburgu, obie się myliliśmy. - odpowiedziała blondynka, dziewczyna zaczęła się bawić bransoletką - to była odznaka, że się denerwuje. 
Matka tylko pokiwała głową i wyszła z pokoju. Dziewczyna odetchnęła z ulgą. 
Następnie otworzyła z powrotem balkon i się rozejrzała, po Jeremy'm nie było ani śladu. 

Prawie. 


~♣~

     Gdy szukam wspomnień, które trwały ślad pozostawiły we mnie, kiedy podsumowuję godziny, które miały dla mnie znaczenie, odnajduję nieomylnie to, czego żadne bogactwo nie zdołałoby mi zapewnić: nie można kupić przyjaźni człowieka związanego z nami na zawsze doświadczeniami życia.
~Antoine de Saint-Exupéry  

~♣~

          -Ufasz mi?
 -Ufam Ci, ale nie jestem pewna, czy dobrze robię słuchając gdzie mam iść z Twojego względu. - dziewczyna próbowała co jakiś czas ściągnąć opaskę z oczy, ale chłopak jej na to nie pozwalał. Blondynka stała przy mężczyźnie, a on tuż obok niej, prowadził ją w wymarzone miejsce. 

Daleko jeszcze?

 -Pozwól mi to ściągnąć, Jeremy. - prosiła.
 -Ale to w tedy nie będzie niespodzianka, Jessico. - odrzekł.

Jak on denerwuje...

Jessica nagle straciła poczucie jego ręki. Puścił ją. Dziewczyna stanęła w miejscu, nie wiedziała czy się ruszyć czy nie. Blondynka przełknęła ślinę.
 -Jeremy? - nie uzyskała odpowiedzi. - Jeremy! - dziewczyna zdarła z oczów opaskę a przed nią zobaczyła wielką polanę. Pamiętała to miejsce, w tym miejscu poznała go.
 -No nie ładnie - usłyszała dźwięk za swoich pleców, szybko się odwróciła i zobaczyła szatyna który stał za nią naburmuszony. -Podglądałaś. - uśmiechnął się.


~♣~

    Czy ktoś ro­zumie pojęcie miłości ? 
Ciągle dążę do roz­wikłania tej za­gad­ki... jes­tem gdzieś pośrod­ku, da­leko mi do me­ty, jed­nakże mogę stwier­dzić, że praw­dzi­wa miłość to ta pier­wsza, pier­wsze spoj­rze­nie w oczy, czys­tość ser­ca, ta nieśmiałość, pier­wsze trzy­manie się za ręce, cza­sem tyl­ko za rękaw, to ten ma­leńki uśmiech na twarzach, kiedy się spo­tyka­my, ten błysk w oczach, w których można się dos­trzec, te ciepłe niewin­ne słowa, kojące dusze, ot­warte drzwi ser­ca, wyrzu­cony gdzieś kluczyk....Ciągła Tęskno­ta, łza kręcąca się w oku, niemy krzyk ser­ca w roz­paczy, mil­cze­nie, cisza, która mówi więcej niż daw­ne piękne słowa, Kocham Cię- po raz pier­wszy wy­powie­dziane, po czym pier­wszy po­całunek, do­tyk, łas­ko­tanie... 
Po ja­kimś cza­sie mo­tyle od­fru­wają, dusza się załamu­je, ser­ce pęka. Bo­li... 
Za­pomi­nanie.

~NIEobliczalna

~♣~


    God knows what is hiding in those weak and drunken hearts




Guess he kissed the girls and made them cry

Those hardfaced queens of misadventure
God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery throng of muted Angels
Giving love but getting nothing back oh

Jessica grała na gitarze - to było to co kocha. Zarabiała pieniądze w parku. Grała od małego. Chciała się kiedyś zapisać do szkoły muzycznej, ale nigdy nie było okazji. Dziewczyna widziała kątem oka parę osób stający nad nią i oglądających jej występ.


People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
And nothing will drag you down
Oh, and if I had a brain, 
Oh, and if I had a brain.
I'd be cold as a stone and rich as the fool

That turned and all those good hearts away

Blondynka zagrała ostatni akord i po chwili usłyszała oklaski nad sobą, spojrzała w górę, zobaczyła paru przechodniów klaszczących, następnie spojrzała na futerał, zobaczyła parę banknotów. Schyliła się ku niemu wyciągnęła pieniądzę i schowała je do kieszeni. Następnie odłożyła gitarę do futerału i zaczęła odchodzić. 
 -Cześć, jestem Jeremy - usłyszała obok siebie, od razu spojrzała w tę stronę. - Usłyszałem jak grasz i chciałem porozmawiać.
 -Cóż, nie jestem nikim specjalnym więc nie musisz na mnie tracić twojego czasu. - dziewczyna zaczęła oddalać się od chłopaka.
 -Chodzisz do szkoły muzycznej? - dziewczyna stanęła w miejscu, obróciła się i spojrzała na szatyna który stał od niej o parę kroków.

Nie.

 -Nie, a czemu? 
 -A powinnaś.

Wiem.

 -Wybacz, ale nie mam talentu i tak by mnie nie przyjęli. Nie nadaję się do takich szkół.
 -To czemu występujesz w parku skoro uważasz, że nie masz talentu? 

Prawda..


~♣~


Kiedy ktoś poz­nał wszys­tkie Two­je ta­jem­ni­ce i zna Cię le­piej niż Ty sam, może Cię zniszczyć, każdy dzień za­mieniając w koszmar.. Może zra­nić Cię tak moc­no, że Two­je ser­ce ucichnie i nie będziesz mógł od­dychać, a Ty wy­ciągając wspom­nienia będziesz próbo­wał się ra­tować, być może za­bijając się jeszcze moc­niej, tyl­ko po to, by choć na chwilę zaczer­pnąć do płuc powietrze.. 


~Katjaa

~♣~

Stałam na scenie, przede mną osoby które decydowały o mojej przeszłości. W ręce trzymałam mikrofon, po chwili usłyszałam pierwsze wersy piosenki People Help the People. 
Podnosiłam do góry rękę i gdy już miałam zacząć śpiewać, do sali weszła sama mama. Spojrzałam na nią, oczy miała podkrążone, a usta były złożone w płaską linię. 
Szybko zleciałam ze sceny i podbiegłam ku mamie. Przytuliłam ją nie wiedząc co się dzieję. Odłożyłam mikrofon na szafkę obok nas.

Co się dzieję?

~~

JESTEM LENIWCEM, LENIWCE SĄ LENIWI I ZLENIWIŁAM SIĘ I LENIWIEC NIE PISZĘ TYM RAZEM NIE PISZĘ NIC POD ROZDZIAŁEM ;P
WSZYSTKO WYJAŚNIE W SPECJALNEJ NOTCE ;P
*O ILE BD MI SIĘ CHCIAŁO*


3 KOMENTARZE DO NEXT ;*
*których i tak nie będzie*

Lucia ;*

7 komentarzy:

  1. A ja skomentuję! ^^
    Rozdział jest inny niż poprzednie! :*
    Podoba mi się bardzo! <3
    Ogólnie całe opowiadanie jest fajne! ^^
    Napisz szybko kolejny...
    Zerwij z naturą leniwca! :3
    Pisz szybko! :*
    I zapraszam do mnie: http://de-nada-sirve-el-odio.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za spam!
      Nie wiedziałam, że masz na to zakładkę!

      Usuń
    2. Hahahaha, wporządku, chodziło o to, że jak ktoś napisze 1 słowo o roz, a potem zacznie gadać o swoim blogu xD
      Hahaha xD
      Dziękuję za wspaniały komentarz ;**

      Usuń
  2. Poprawa Lusia poprawa! Gratuluje tej poprawy!
    Zaciekawilas mnie i tu masz punkta! Ha! ;d
    Polubiłam Jeremiego i tu jest muzyka!
    Kc i pozdrawiam! ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej inny niż poprzednie ?
    Podoba mi się ! ^^
    Pisz tak daalej !
    Mam nadzieję, że już nie będziesz leniwa i napiszesz kolejny rozdział ?
    Pozdrawiam :3

    Panna Martin

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz <3
      PS. To, że jestem z gatunku leniwców nie oznacza, że nie będę dalej pisać <3 Może notki pod rozdziałem nie było, ale bez przesady ;**

      Usuń