sobota, 21 lutego 2015

02. Miłość potrafi zniszczyć człowieka.


A kiedyś pożałujesz, że tego nie zrobiłaś...

~♥~

11.02.2015

Drogi Pamiętniku...
Dzisiaj jest mój pierwszy dzień w szkole, rodzice mnie zapisali do szkoły muzycznej, mimo tego, że nie chciałam, uznali, że powinnam rozwijać swój talent, mimo, tego, że nie lubię śpiewać. Cóż, lepsze niż normalna szkoła dla normalnych osób jak ja. Nie dostałam żadnych wiadomości od Jeremy'iego, też nie dzwonił, nie wiem jak mam na to zareagować, kocham go, a on mnie zlewa, nie wiem, nie ważne. Musze zacząć żyć na nowo, jakbym mogła zacząć od nowa. Może tutaj będzie lepiej? Nie wiem, okaże się.

Jessica

~♥~

Jessica odłożyła pamiętnik na półkę pomiędzy J.K Rowling z Harrym Potterem i Lauren Kate, która prezentowała Upadłych. Amerykanka złapała za torbę wychodząc.
-Wychodzę! - krzyknęła i zamknęła drzwi za sobą. Dobra, Jessica, tak jak ci tłumaczono, najpierw w prawo, lewo i prosto. Dziewczyna próbowała sobie przypomnieć drogę do szkoły. Kierowała się tymi punktami aż doszło do szkoły. Szczęka jej opadła. To była szkoła muzyczna, szybko spojrzała w około patrząc czy przypadkiem wokół nie ma żadnej innej szkoły. Blondynka posmutniała, ona rzuciła muzykę gdy jej prawdziwy ojciec zginął, bo sądziła, że już nie ma dla niej z tym przyszłości. Dziewczyna wyciągnęła swojego iPhone'a z kieszeni i wpisała czterocyfrowy kod który jest jej strasznie bliski. Następnie wyszukała numer telefonu mamy i zadzwoniła. pierwszy sygnał, drugi,  aż w końcu rodzicielka odebrała.
-Mamo, czy to jest żart?! - krzyknęła Jessica do telefonu. Dziewczyna była zła, że jej rodzicielka sobie na to pozwoliła bez jej zgody, Jessica już nie chce się kierować w kierunku muzycznym, to ją przerosło, a śmierć taty ją dobiła, od tamtego dnia, kiedy się dowiedziała, że samolot taty się rozbił w drodze na występ Jessici, dziewczyna już nie zaśpiewała, nigdy. Amerykanka sądzi, że to przez nią jej tata umarł - leciał samolotem na jej występ - specjalnie dla niej.
-Jessico, nie powinnaś żyć przeszłością. Powinnaś zacząć od nowa z tym co kochasz, nie przejmuj się, to zdarzenie miało miejsce dwa lata temu. Zacznij od nowa. - rodzicielka miał zamiar się rozłączyć.
-Nie wejdę tam, mamo. Jutro mnie zapiszesz do nowej szkoły, normalnej.

~♥~

Jessica siedziała na ławce w parku sama, patrzała na małe dzieci które się bawią, nie martwiły się o nic. Martwiły się tylko o to, czy będą pamiętać wziąć zabawki ze sobą.

Dzieciństwo jest jak gra, chcesz ją jak najszybciej przejść, 
potem żałujesz, że się tak szybko skończyła.

Blondynka wstała z ławki i ruszyła tam skąd przyszła próbując rozpoznać budynki za którymi przyszła. Czuła się jak Jaś i Małgosia - próbują wrócić do domu za ziarenkami ryżu. Gdy zobaczyła dużą budowle jak na dom jednorodzinny widziała, że trafiła, przyspieszyła kroku i po chwili znajdowała się przed drewnianymi drzwiami które idealnie współgrały z resztą domu, weszła do domu bez pukania i ruszyła w parunastu krokach do swojego pokoju. Rzuciła torbę między szafkę na telewizor i drzwiami. Spojrzała na zegar, nie było jeszcze pory obiadowej.
-Córcia, mogę wejść? - wydobył się dźwięk rodzicielki zza drzwi.
-Wejdź – drzwi do pokoju Jessici się otworzyły i w nich stanęła jej matka.

~♣~

Witam  z powrotem były problemy z rozdziałem, ale tak się prezentuje rozdział 2 :D Podoba? Podoba? ;d No wiem, że nie :P SŁUCHAJCIE! Niedługo urodziny Julsona więc będzie niespodzianka *-* W sumie to już nie taka, bo każdy wie, ale co tam xD
I nwm co jeszcze dodać xD
Do następnej ;*

//Luciaa

6 komentarzy:

  1. Yyyy...Nie wiem od czego zacząć :|
    Przeczytałam prolog i dwa rozdziały :)
    są genialne ! :3
    już nie mogę doczekać się następnych XD

    Pozdrawiam xxx

    Panna Martin

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny! Świetny! Boski! <3
    Uwielbiam to czytać! :3
    Napisz szybko kolejny rozdział! :*
    Szybko! <3
    Ja czekam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cuuuuudo :****
    Jednak jest lepsze od jedynki :****
    Kailena ;****
    Kocham :***

    OdpowiedzUsuń